Pracownia Mikromodelarstwa i Historii Wojskowej
Nawigacja
Strona Główna
O nas
Forum
Artykuły
Linki
Galerie
Download

Szukaj
Kontakt
Obrazek dnia
T26 bladym świtem
Duża Barbarossa
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
40 lat PMiHW
Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 122
Najnowszy Użytkownik: Bartek Muniowski
Facebook
Reko
Martola
Strategie
Ostatnie bitwy i szkolenia
Od początku tego roku na topie jest pierwsza wojna światowa w powietrzu. Podjęliśmy cykl szkoleń, oczywiście jak zawsze pomocni byli ci, dla których szkolenie dla nowych było jedynie przypomnieniem. Prezentacja samolotów, szczegółowe omówienie zasad ich budowy tak historycznie jak modelarsko to były pierwsze szczegóły. Pokaz , prezentacja, sposoby mocowania, zasady przemieszczeń na lądzie, podstawy lotnicze, uchwyty do samolotów. Tabele danych, identyfikacja sprzętu. Tworzenie się podstaw wojskowego lotnictwa w poszczególnych krajach, typy samolotów, sławni prekursorzy… Praktycznie na każdych zajęciach i niemal codziennie dla wszystkich chętnych odbywały się akcje powietrzne. Starty, loty, lądowania, nauka pilotażu, figury akrobacji powietrznych. Przepisy. Zasady walki. Nowa terminologia. Wyjaśnianie pojęć. Synchronizator, rurka Pitota, rakiety Le Prieura,, obrotnik Szarfa, wspornik Fostera. Lewis i 08/15, Schwarzlose i Hotchkiss, Parabellum i Berenta. Dziś, dla kilkunastu już po przeszkoleniu, to trywialne oczywistości. Są pozakładane książki lotów, jest nowa Lista Pilotów. Loty nie szkoleniowe a już połączone z realizacją przeróżnych zadań bojowych są skrupulatnie odnotowywane. Zdecydowanie też ruszyła budowa własnych samolotów. Podjęli się tego różni. Wiktorio, Kuba, Jaś, Mateusz, Łukasz, Eryk, Sebastian… Wiktorio ma już trzy maszyny w akcji, Jasiek montuje kolejne Camele. Kuba i Jurek oraz Mateusz ugrzęźli nieco w wykonawstwie. Poznanie gruntownych podstaw powstawania wojskowego lotnictwa dało dobry fundament do przejścia do szkoleń z trudniejszych dziedzin. Dlatego, kolejną dziedziną w wątku /bo tylko o tym tu teraz mowa/ lotniczym stało się zapowiadane przejście do zapoznania się z inną, daleko bardziej zaawansowaną i trudniejszą zdecydowanie kwestią. Lotnictwo pracowniane w skali 1:700. Czyli lotnictwo morskie w II wojnie, to pokładowe i to działające z baz. Zupełnie inne zasady, potężna zmiana jakościowa. Inny świat technicznie, technologicznie. Przeskok skalowy. Pierwsze szkolenia to był twardy orzech do zgryzienia. Bardzo podobało się to chłopakom, spowodowało wiele emocji. Ale, pozwoliło w minioną sobotę 21 lutego na przeprowadzenie całkiem dużej operacji powietrznej właśnie maszynami w skali 1:700.

Archipelag zajęty przez Amerykanów, znakomicie wyposażony w lotniska, artylerię przeciwlotniczą, stacje radarów, anteny nadawcze radiostacji dalekiego zasięgu stał się celem ataku połączonych sił powietrznych lotnictwa Cesarstwa Japonii tal operującego maszynami pokładowymi jak samolotami startującymi z baz lądowych. Na cztery wyspy ruszyło pięć wypraw japońskich. Amerykanie /początkowa faza wojny/ mieli swoje Wildcaty i P39 Airacobra. Japończycy użyli do akcji bombowców nurkujących Val, bombowców horyzontalnych Betty, Nell, Peggy, całość eskortowana była przez myśliwskie Zera i Oskary- Hayabusa. Mikołaj R., Sebastian L., Mateusz, Gabrysia, Wiktor, Jurek potem jeszcze również Mariusz poprowadzili Japońców. Kuba M., Wiktorio, Eryk podjęli się poprowadzenia sił USA. Akcja była dynamiczna i szybko okazało się, że silna artyleria plot amerykanów stanowi najgroźniejszego przeciwnika. Zgrupowanie Mikołaja R. poniosło sromotną klęskę z rąk Kuby M. W twardej walce Wiktorio stawił czoło atakom Mariusza. Eryk stawiał silny opór siłom wiedzionym przez Jurka i Wiktora. Sebastian, Gabrysia i Mateusz nie zdołali skutecznie włączyć się do akcji i ich zgrupowania nie odegrały roli w całości działań. Mikołajowi na plus zapisać należy to, że zdołał się przedostać nad pas startowy Kuby i ulokować bomby z jednego ze swych Vali wyłączając to lotnisko z akcji. Tylko, przypominam, stracił w akcji wszystko co miał… To nie jest akceptowalna cena. Pochwała należy się dla Wiktoria, Eryka, Wiktora, Jurka i Kuby.

\Niezależnie od opisanej walki lotnictwem morskim warto wspomnieć o trwających pracach związanych z projektem Waterloo 200. Marcin, Stefan, Chomik, Muszka, Krzyś i Krzysiek, ponadto Misiek i Wojtek, oraz Kuba praktycznie non stop „siedzą” w figurkach i makietach. Trwa ciąg prac nad czterema makietami, (dwie na ukończeniu, dwie w robocie). Trzy z nich do makiety do projektu Waterloo 200; tylko jedna adresowana jest do rocznicy zakończenia II wojny. Bartek zdecydowanie nadal samotnie lideruje w uzupełnianiu maszyn do I WW w powietrzu. Jest najlepszy z nas w tych sprawach. Brawo. Gratuluję modelarzom, wygrywaczom, pilotom i wszystkim zaangażowanym…. Powodzenia. I… nie stosujcie się do starego przygadywania Matki synowi Lotnkowi: ”lataj synku nisko i bardzo powoli”. Taaak. :)
Komentarze
markiewicz02 dnia marzec 17 2015 14:48:42
Akcja była fajna moglibyśmy powtórzyć ją kiedy indziej
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Świetne! Świetne! 100% [1 Głos]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [Żadnych głosów]
Dobre Dobre 0% [Żadnych głosów]
Przeciętne Przeciętne 0% [Żadnych głosów]
Słabe Słabe 0% [Żadnych głosów]