Pracownia Mikromodelarstwa i Historii Wojskowej
Nawigacja
Strona Główna
O nas
Forum
Artykuły
Linki
Galerie
Download

Szukaj
Kontakt
Obrazek dnia
Lekkie Niemieckie siły pancerne dobijają resztki LRDG
Afryka Północna 1942-43 - kwiecień-maj 2012
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
45 lat PMiHW
Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 124
Najnowszy Użytkownik: Sylwia Kubiszak
40 lat PMiHW
Facebook
Martola
Strategie
Reko
Bitwa w Afryce Północnej z 1942 roku (4.10.2014r.)
Mimo trwających przygotowań do obchodów rocznicy powstania pracowni, przy długiej liście prac koniecznych do zrealizowania i zaplanowanych podczas odprawy, mimo grupy młodych kolegów przygotowujących niemal codziennie swoją ekspozycję do pokazu konkursowego w sobotę 4 października przeprowadziliśmy bitwę w terenie nastawnym z udziałem sił Brytyjskich, Włoskich i Niemieckich. Wszystkie zgrupowania prowadzili młodzi dowódcy. Brytyjczycy otrzymali za zadanie utrzymanie węzła drogowego z którego należało stworzyć typowy box obronny. Dowodzenie tą częścią sił przejął Jaś. Jako dowódca „pudełka” mógł liczyć na przybycie na teren walki dwu RTR. Jeden miał i poprowadził Wiktorio, drugi Łukasz. RTR-y były celowo zestawione. Wolniejszy i mający bliżej do terenu potencjalnej akcji był oparty w sprzęt wcześniejszy. Były to Valentine i Matyldy, w rozpoznaniu Mormonn Herrington i wozy Vickers VIB. Drugi nieco oddalony od celu był w jurysdykcji Łukasza, a dysponował w rozpoznaniu wozami AEC i Stuartami Honeyami, w składzie sił podstawowych były oba rodzaje wozów Crusader, czyli wcześniejsze z dwu funtowymi QDF 40mm i nowocześniejsze z 57mm MkI. Oba RTR-y miały po zmotoryzowanym oddziale piechoty. Wyglądało po odprawie, że dowódcy wszystkich komponentów pojęli czego się od nich oczekuje, porozumieli się i uzgodnili współdziałanie tak, by skutecznie skontrować spodziewane Włosko-Niemieckie natarcie.

Do ataku szykowały się dwa zgrupowania państw osi. Włoskie miał poprowadzić Sebastian, co miało być jego pierwszą w życiu samodzielną operacją w pracowni, w okresie i w tych (niszowych) przepisach. Duże i poważne wyzwanie…. Do dyspozycji miał wozy M13/40, we wsparciu Carro Semovente, Carro Veloce w wersji podstawowej i tej z miotaczami płomieni plus Lancie, ponadto zgrupowanie artylerii ppanc /47mm/ i lekkiej /75mm/ w pełni zmotoryzowane, wreszcie silne grupy piechoty. W tym zakresie był naprawdę silny dysponując Czarnymi Koszulami, Bersalierami i piechotą zmotoryzowaną. Tam też były wozy Autoblinda. Zgrupowanie włoskiej artylerii prowadził Mariusz, co nie wyszlo na zdrowie Włochom, bo dziala dołączyły na właściwe miejsce z opóźnieniem i niemal po rozstrzygającej fazie akcji. Krzyś i Jurek objęli siły z DAK. Bazą był batalion czołgów /wozy PzII, dwie wersje wozów PzIII (z 37mm i z 50mm), i PzIV z Kwk75. Rozpoznanie brały na siebie Horch 222 i Pzkpfw 234. Ale, dodany tu był też dywizjon ppanc, samobieżny,
z armatami czeskimi 47mm na podwoziu PzI i radzieckimi ZiS2 na Marderach III.
W zgrupowaniu artylerii były jedynie środki ppanc i moździerze. Niemiecka piechota zmotoryzowana dysponowała tradycyjnie swoimi transporterami z których część miała PAK36, czyli 37mm armaty ppanc. Oś miała po dwu zbieżnych drogach zaatakować szybko brytyjski box. Niemcy liczyli się z możliwą koniecznością wsparcia sił Włoskiej Dywizji Centauro. Ze względu na jakość sprzętu oraz z uwagi na fakt, że kierował sojusznikami niedoświadczony dowódca.

Szybko okazało się, że ledwo mieścimy się w sali, wszelkie przemieszczanie się było jedną tragedią. To oczywiście skutkowało powtarzającymi się uszkodzeniami sprzętu i co gorsza, potrąceniami rozstawionej dioramy. Tu straty materiału, czasu i pracy doprowadzały nas do rozpaczy…Współczułem również chłopakom szykującym figury i modele do konkursu.. Tymczasem bitwa była w toku, szybko do przodu poszli Niemcy, ale wyścig do skrzydłowych pozycji boxu przegrali z RTR-em Łukasza i zostali wciągnięci w walkę ruchową na otwartej przestrzeni. Tyle, że niemal natychmiast owo starcie zaczęli przegrywać. Jurek poniósł pewne straty, ale główne siły Niemieckie w ręku Krzysia wyszły ze starcia nie tylko zwycięsko, ale
i z minimalnymi stratami. Jeszcze „dziwniej” potoczyła się akcja na drugim, „Włoskim” skrzydle: Włosi umiejętnie sprowokowali tam siły Wiktoria do walki o wąską cieśninę między dwoma wzgórzami, wykorzystali opóźnienie docierania na pole walki Matild
i sukcesywnie niszczyli wozy brytyjskie. Pochłonięty bezpośrednią walką Wiktorio jakby zupełnie zapomniał o swoim celu i zadaniu i trwał w walce, ponoszą narastające z każdą chwilą straty. Natarcie niemiecko-włoskie nie sięgnęło w efekcie dobrze broniącego się w boxie Jasia, rozgromiło natomiast oba RTR-y!! Przeciętnie wypadł Jurek, dobrze Jaś, dobrze Krzyś, pozytywnie zaskoczył Sebastian. Wiktorio i Łukasz nie mieli swojego dnia. Mariusz raczej nie pomógł Sebastianowi. Fakt zdyscyplinowanego pilnowania się przez dowódców osi przed ponoszeniem zbędnych strat jest również wartym podkreślenia czynnikiem na plus dla nich. Gratuluję powodzenia… Gorzej, że oczywiście nie starczyło czasu ani na zwinięcie wojsk po bitwie, ani, tym bardziej ogarnięcie terenu. Uff, tak nie można zostawiać sali po akcji. Pół poniedziałku ogarnialiśmy ślady i pozostałości po akcji. Panowie oficerowie: nigdy więcej tak!!! Chyba, ze z następną bitwą chcecie poczekać jakiś miesiąc?

Pozdrawiam, Instruktor
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.