Pracownia Mikromodelarstwa i Historii Wojskowej
Nawigacja
Strona Główna
O nas
Forum
Artykuły
Linki
Galerie
Download

Szukaj
Kontakt
Obrazek dnia
T26 bladym świtem
Duża Barbarossa
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
40 lat PMiHW
Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 122
Najnowszy Użytkownik: Bartek Muniowski
Facebook
Reko
Martola
Strategie
Bitwa Kolonizacyjna - marzec 2012
Po wymianie wykładziny w sali Pracowni i kilku testach użytkowych pierwszą dużą akcję postanowiliśmy rozegrać na całym obszarze nowego pokrycia podłoża, stosując elementy nastawne wystroju terenu.

Działania zostały ulokowane tak, by z jednej strony Turcy ambitnie dążyli do poszerzenia swych wpływów, z drugiej dążyli do tego samego (i do pobicia Turków) Brytyjczycy.


O swoje mieli zabiegać na dalekim zachodzie kolonialni Francuzi. Scenariusz zakładał też powszechne powstanie tubylczej ludności arabskiej, na całym zaś terenie spokojnie funkcjonowało życie cywilne. W trzech miastach ludność cywilna /zbrojna i nie/, zwykle współpracująca z lokalnymi władzami wojskowymi, w dwu faktoriach handlowych kupcy i ich ochrona, pastwiska wraz z bydłem i poganiaczami-pasterzami, dwie karawany handlowe-kupieckie, stanowisko poszukiwaczy złota nad rzeką, stanowisko wykopaliskowe na wzgórzach, wreszcie spływ tratew z dobytkiem i towarami o wartości militarnej…

Te wszystkie elementy cywilne wziął na siebie do poprowadzenia Jaś.

Nie było to bez znaczenia biorąc pod uwagę fakt, że wszystkie obiekty i wszystkie formacje dostały określony zapas żywności, amunicji, wody, pieniędzy co generowało konieczność dodatkowej troski dowódców o stan logistyczny swych oddziałów, zaopatrzenie i zdolność przetrwania.

Siły Francuskie prowadzi aż 4 doświadczonych dowódców: Andrzej, Krzysztof, Angel i Kuba. Razem ponad 10 kompanii wojska, pociąg, artyleria, mitraliezy... Brytyjczyków 2: Mariusz i Olaf są ulokowani centralnie mając rywali i wrogów ze wszystkich stron. Turków – Jan, który ma 6 kompanii, silną artylerię, dysponuje pociągiem i nie bez podstaw liczy na posiłki niemieckie… Arabów wiedzie – Paweł / blisko 1000 wojowników/ w wielu plemionach, dwie karawany, trudność skoordynowania działań powstańczych na wielkim obszarze w sytuacji rozdrobnienia i praktycznej niemożności skoncentrowania sił. Ciut wspiera go instruktor, ale prowadzi jedynie jedno ze zgrupowań arabskich w dodatku z szalenie trudnym zadaniem anty brytyjskim z francuzami na plecach. Darek i Bartek dbają o oprawę fotograficzną, Pan Marcin o ulokowanie tego na stronie PMiHW w galerii i w artykule…

Pierwsza sobota za nami, pierwsze transakcje i decyzje już się stały. Jeszcze bezkrwawo, choć już z położenia i ugrupowania sił widać na co i gdzie się zanosi.

ciąg dalszy po akcji w kolejną sobotę...

Kolejna sobota przyniosła potężne zmiany. Południowe, bardzo mobilne zgrupowanie Arabów obchodząc od strony pustyni pasmo skalistych wzgórz napotkało silny oddział brytyjski. Kompanię regularnej jazdy, kompanię konnej piechoty, kompanię wielbłądników…
Dowódca Brytyjski zaproponował rozmowy, jakby nie zauważając, że „dyskutujący” liderzy arabscy jednocześnie dyskretnie nakazali obchodzenie jego formacji i niebezpiecznie się zbliżali…. Nastąpiło gwałtowne uderzenie licznej jazdy arabskiej, ostre starcie, krótkotrwały opór europejczyków i po chwili kapitulacja resztek mobilnego zgrupowania, przy stosunkowo niewielkich stratach napastników. W tym samym czasie centralna część wojsk GB zbliżyła się do cieśniny w paśmie skalistych wzgórz kierując się tym samym na tereny jurysdykcji Tureckiej, lecz już nie zdołała jej przejść. Turcy – przewidująco - rozmieścili ciężkie działa wymierzone w wylot przełęczy, co więcej otworzyli silny ogień ponad wzgórzami na cele domyślne. Brytyjski zamiar wtargnięcia na tereny wroga został powstrzymany na tym odcinku akcji w zarodku. Na północy kilka kompanii brytyjskich szło konsekwentnie w kierunku miasta Turków. Spowodowało to rozczłonkowanie centralnej kolumny Turków oraz wycofanie placówek ubezpieczających i zwiadowczych. Tu sytuacja dla Brytyjczyków rysowała się obiecująco. Gorzej szło brytyjskie „układanie sobie życia” z cywilami. Powtarzające się pogróżki, negocjacje prowadzone zza wycelowanych dział, nakazy zebrania całej ludności cywilnej w określonych miejscach i wyznaczonych budynkach nakazy zdania broni przedstawione kupcom i mieszkańcom nie nastrajały ich optymistycznie.

Francuzi rozpoczęli wkraczanie na tereny brytyjskie od zachodu. Nie doszło w paśmie pogranicznym do kontaktu bezpośredniego, ale około południa w obszarze walk pojawiły się dodatkowe formacje. Z północy do GB przybyły poważne posiłki w postaci licznego i dobrze wyposażonego kontyngentu Egipcjan. Turcy doczekali się przybycia pomocy z Niemiec.

Z głębi pustyni dotarła liczna i silna grupa mobilnych arabów, szybko zajmując jeden z opuszczonych brytyjskich obozów. Jedno ze zgrupowań arabskich, ignorując kupiecką faktorię, wyraźnie kierowało się do brytyjskiego miasta starannie omijając silny fort Anglików.
Pod tę faktorie i również w stronę owego miasta kierował się wyładowany po brzegi kolonialnymi siłami francuskimi pociąg. Wówczas doszło do „nieporozumienia” pomiędzy oficerami Francuskimi i Egipskimi… Egipcjanin usiekł białą bronią Francuza, chwilę potem wybuchła gwałtowna walka miedzy - co prawda dotychczasowymi rywalami - ale przecież nie wrogami… Straty po obu stronach zaczęły szybko i dotkliwie rosnąć. Oficerów wysłanych do faktorii /brytyjskich/ kupcy „odstrzelili” co pogłębiło i w tym przypadku mocno już napięte stosunki wewnętrzne w Gubernatorstwie Brytyjskim. Jedynie flisacy spływający tratwami rzeką, poszukiwacze diamentów i poszukiwacze złota utrzymywali poprawne stosunki ze swymi brytyjskimi protektorami. Konsekwentnie parli wprzód Francuzi, wywołując niemały popłoch wśród arabskich plemion, szczególnie w jednym z centralnie położonych obozowisk mającym liczną starszyznę , duże zasoby i stosunkowo niedużą załogę… W ten sposób druga sobota przyniosła wiele twardych działań poważnie nadwyrężając morale liderów GB….

dalsza część relacji po trzeciej sobocie…

Po której właśnie jesteśmy. W skrócie: Francuzi sprawnie zepchnęli opóźniających ich Egipcjan. Na idących na miasto brytyjskie Arabów spadł ogień artyleryjski, potem ostrzał z karabinów dalekonośnych z fortu. Trzy atakujące miasto plemiona znalazły się w ciężkim położeniu. Cały garnizon miasta od czoła i to na pozycjach, od południa ostrzał z fortu, od północy naciskający Egipcjanie…Straty zaczęły rosnąć crescendo… Na dodatek innym Arabom nie spieszyło się z udzieleniem wsparcia.
Arabowie „ogarnęli położoną na dalekim południowym zachodzie faktorię, skoncentrowali duże grupy wojowników na południe od brytyjskiego fortu. Brytyjczycy zerwali most odcinając się w ten sposób od kolumny tureckiej nadciągającej ze wschodu pod historyczny, ale obsadzony zamek.. Drobne utarczki z poszukiwaczami i kupcami podkreślały wojowniczą niechęć Brytyjczyków do cywili. Koniec dnia nie dał wojującym stronom wytchnienia, odebrał natomiast zapasy żywności i amunicji. Bez strat pozostają Turcy, duże straty mają na koncie Brytyjczycy i Arabowie (zgrupowanie centralne pod brytyjskim miastem), nieznaczne Francuzi i cywile. Rozwijająca się akcja nie zapowiada na ten moment jednoznacznego rozstrzygnięcia, wydaje się, że musi dojść do starcia Francusko-Tureckiego. Jego wynik i przebieg, wraz z postawą Arabów pozwoli określić co się komu powiodło. Na opanowanie całości obszaru stracili już szansę Brytyjczycy, mimo wsparcia ze strony silnego kontyngentu Egipskiego.

Czwarta sobota pozwoliła na zakończenie działań. Arabscy napastnicy pod brytyjskim miastem skapitulowali. Nie doczekali się wsparcia ani z własnych plemion /nielicznego
i spóźnionego/, ani od pozostałych sił arabskich. Turcy wycofali się w głąb własnego terytorium, zachowując - mimo pomocy sojuszniczej - zadziwiająco zachowawczą postawę. Większość posiadłości dotychczas brytyjskich skutecznie i z minimalnymi stratami zajęli Francuzi, bodaj najbardziej wygrani w całym przedsięwzięciu. Najdotkliwsze straty u Brytyjczyków i wśród Arabów przesądziły o lokowaniu ich na końcu zasługujących na pochwały. Źle wypadli nie aktywni Turcy, zaskakująco dobrze przebrnęli prze nawałnicę walk cywile i to prowadzeni przez najmłodszego wiekiem i stażem Jasia.

Sympatycznie sprawdził się teren akcji. Podobał się tak ze względu na zdającą egzamin nową wykładzinę, jak i na zastosowanie dużej liczby nowo wykonanych elementów nastawnych, dekoracji roślinnych itp. Jego atrakcyjne rozmieszczenie, obiektywne z taktycznego i wojskowego punktu widzenia, zostanie wykorzystane powtórnie. Po nieznacznych uzupełnieniach, również za pomocą nowo wykonanych elementów nastawnych, obejmujących obiekty charakterystyczne dla walk w Afryce Północnej w okresie II wojny Światowej.. Dojdzie więc już w najbliższą sobotę do walki GB versus Włosi i Niemcy
z Afrika Korps na szerokim na 13 metrów froncie, i na pięciometrowej głębi operacyjnej. Już uruchomiliśmy przygotowania do tych działań.

Pozdrawiam, Instruktor
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.