Pracownia Mikromodelarstwa i Historii Wojskowej
Nawigacja
Strona Główna
O nas
Forum
Artykuły
Linki
Galerie
Download

Szukaj
Kontakt
Obrazek dnia
Turecki fort i mijajaca go kolumna z artylerią
Kolonizacja 2012
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
40 lat PMiHW
Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 122
Najnowszy Użytkownik: Bartek Muniowski
Facebook
Reko
Martola
Strategie
Bitwa z okresu Wojny XXX letniej, po nowemu…
Po długim okresie szkolenia –o którym kilka słów dalej- wczoraj, 8 października 2016r rozpoczęła się BITWA…
Samo szkolenie było kłopotliwe. Kolejny „rzut” pracownianych, Klubowych Dowódców został poddany intensywnemu szkoleniu. Objęło ono prace na mapie, metodologię pracy sztabowej, logistykę i ekonomię, poznanie zasad przygotowania i pisania rozkazów i meldunków, wreszcie- konkretne opracowanie samodzielnie (sic) pełnego planu wydania i stoczenia –właśnie bitwy!. Czyli: mam spis jednostek, mam pewne informacje o nplu, przeprowadzam odprawę z dowódcami poszczególnych pododdziałów, mam swój autorski pomysł-koncepcję-wizję co i jak mam zrobić. Rozmieszczam na mapie swoje jednostki, wydaję rozkazy lokalnym dowódcom tak, by wiedzieli co, kto, kiedy, gdzie i jak ma zrobić. Określam i nanoszę na mapę na kilka godzin naprzód planowane posunięcia swoich jednostek. Robi to każdy. Do momentu /kontrolowanego przez prowadzących (ja i Mikołaj)/ dostrzeżenia czegokolwiek na wystawionych makietach są widoczne jedynie rozpoznane wcześniej obiekty: naniesione umocnienia, zarysy obozów stron… Ale – ani sztuki ludzi… Jest podane z jakich pozycji rozprowadzamy swe siły… Wiadomo, kiedy po nakazanym –bo widocznym dla npla- wystawieniu konkretnego pododdziału należy po każdym kolejnym ruchu, bądź symultanicznie położyć przy pododdziale odwróconą kartkę z rozkazem taktycznym.. A zobowiąże ona do wykonania czegoś bez względu na to, co za moment zrobi nasz przeciwnik…

Całość artykułu znajdziecie - tu link
Sobota 24.09.2016 r. Trudne i „inne” zajęcia…
W ostatnim czasie na podstawie oszacowania indywidualnych możliwości- dorastającej generacji ludzi w KH PMiHW podjęte zostało szkolenie na wyższym stopniu umiejętno0ści dowodzenia, planowania, ekonomii i metody analizy i syntezy. Planowany efekt to zdolność do samodzielnego i kreatywnego rozwiązywania zadań, podejmowanie się trudnych projektów, przyszłe w życiu funkcjonowanie w gronie ścisłej kadry menedżerskiej i kierowniczej. Do tak zestawionej grupy weszli: Krzyś, Jan, Kuba, Eryk, Wiktorio, Łukasz Z, Mikołaj R, Mikołaj W, Alek, Konrad. Niejako w rezerwie pozostają: Wojtek P, Dorian, Łukasz G. dla pozostałych ten poziom wymagań i oczekiwań jest w tym momencie absolutnie nie osiągalny! Rozczarowują: Staś, Wiktor, Gabryś, Jurek, Paweł , Maciek Z,. Na swych dość naturalnych pozycjach pozostają: Wojtek D, Ignac, Zosia i pozostali… Część ma –delikatnie rzecz ujmując- dość trudną perspektywę w naszym środowisku. Po części z winy –niestety- Rodziców, którzy dość nieodpowiedzialnie usiłują ze swych pociech zrobić omnibusy jednocześnie zajmujące się niemal wszystkim, część zwyczajnie nie dorosła do tego, czym się zajęła, część trafiła do nas w wyniku –nazwijmy to ”nagonki rekrutacyjnej” bardziej z powodu „chcenia ambitnych mamuś” niż z powodu własnych, prawdziwych zainteresowań.

Całość artykułu znajdziecie - tu link
Bitwa inauguracyjna we wrześniu 2016 r., jej ocena i plany na najbliższą przyszłość
Po wyjątkowej jak na stosunki i tradycję KH PMiHW przerwie wakacyjnej środowisko było „wygłodniałe” bitwy. Szybko też zdecydowano, że bitwa musi –po raz kolejny, bo okres jest „na fali”- być z krucjat. Ale, jak to ja, postawiłem wyrażając zgodę kilka warunków. Podciągamy poziom dowodzenia, a wobec tego wymagania, cel i osiągnięty rezultat musi być dodatkowo i to poznawczo zdefiniowany. Zaakceptowano. Scenariusz został przygotowany i przedstawiony już z uwzględnieniem powyższego. Tak więc po obu stronach miału wystąpić kontyngenty prowadzone przez sojuszników realizujących postawione im z zewnątrz rozkazy wskazujące siły, zadania, czas realizacji, warunki logistyczne i ekonomiczne. Ale, tenże scenariusz z góry zakładał pozostawanie wzajemne sojuszników w równorzędnej roli. A to oznaczało brak możliwości narzucania własnych potrzeb, dużą samodzielność dowódców i pewne hm, utrudnienie.

Całość artykułu znajdziecie - tu link
ARDENY 16. 12.1944 i … sierpień 2016, wakacyjny?? Też!
W Ardenach kiedyś już byłem. Wówczas to był masyw Eifel, dziś leżący w granicach Niemiec. Ale, podczas tegorocznego wojażu, tradycyjnie rozpoczynającego się w Kolonii było „bardziej szczegółowo”. Po Szwajcarii i Włoszech pojechałem do Belgii, w Ardeny właśnie. Dokładnie tam, gdzie w grudniu 1944 roku 5 Armia Pancerna gen. Hasso von Manteufel i 6 Armia Pancerna SS Seppa Dietricha rozpoczęły ostatnią /jak miało się okazać/ wielką ofensywę na zachodnim froncie. „Stary majster” marszałek Gerd von Rundstedt w ramach planu „Wacht am Rein” (straż nad Renem) rozpoczął operację „Herbstnebel”-jesienna mgła. I dlatego „16 grudnia o godzinie 5.30 na pierwszą pozycję całego pasa obrony 8 korpusu 1Armii Amerykańskiej spadł grom – nie tyle z jasnego, ile właśnie z bardzo zachmurzonego i zamglonego – nieba… Grom ten objawił się w postaci absolutnie nieoczekiwanych, zmasowanych ześrodkowań ogniowych wszelkiego kalibru artylerii [w tym 1900 luf artylerii ciężkiej (sic!!)], moździerzy i dział pancernych, oraz nebelwerferów. W ślad za ześrodkowaniami ogniowymi, pod ich osłoną i przy ich wsparciu wyruszyło do ataku z lasów, osiedli, zza wzgórz i ukazało się spoza mgły kilkanaście zgrupowań uderzeniowych. W wielu miejscach razem z piechotą, albo tuż za nią zajazgotały gąsienicami i zagrzmiały lufami dział czołgi i działa pancerne. Rozpoczęła się trwająca okrągły miesiąc bitwa w Ardenach.” /Franciszek Skibiński: ”O sztuce wojennej na północno-zachodnim teatrze działań wojennych”./
Całość artykułu znajdziecie - tu link, galeria zdjęć znajduje się -kliknij tu
Krucjatowa bitwa, zakończenie kampanii
Sześć sobót, ponad cztery tysiące figur. Siły Sułtana, Królestwa, Hrabstw, przybycie nowej krucjaty, twierdza, zamki, obozy, port. Zakony rycerskie i pielgrzymi. Łączność, rozpoznanie, wymiana jeńców, zaopatrzenie, machiny oblężnicze, cywile. Obszerny, rozbudowany świat. Ponad czterdzieści pełnych tur akcji, momentami kilkunastu prowadzących. Akcja tylko w soboty. Tak w skrócie można opisać, co działo się podczas tych zmagań.
Nie da się jednoznacznie określić kto wygrał. Żadnej ze stron nie udało się osiągnąć postawionych celów strategicznych i operacyjnych. Akcja dała znakomite doświadczenie, oraz okazję do dynamicznego podsumowania i omówienia prowadzonych działań.
Całość artykułu znajdziecie - tu link
Czasy Wojny Secesyjnej

Po latach wrócił czas zajęcia się bliżej okresem Dzikiego Zachodu i działań w latach amerykańskiej wojny domowej, powszechnie znanej pod nazwą secesyjnej. Zanim o samej wojnie sądzę, że warto będzie przypomnieć, że mamy w swych zbiorach obszernie rozbudowany świat z tego czasu i miejsca. Jest typowa architektura dla miasteczek zachodu z salonem, hotelem, barem, bankiem, wieżą ciśnień, sklepami itp. W zbiorach figur są oczywiście osadnicy, traperzy, poszukiwacze złota, myśliwi, farmerzy, hodowcy bydła ze swymi nieodłącznymi kowbojami-pasterzami. Są liczne stada bizonów, są ludzie szeryfa, oczywiście „bandyci” napadający, na kogo się da z pociągami włącznie. Są ludzie-detektywi słynnego Pinkertona. Mamy dyliżanse i wielkie „Conestogi”, czyli potężne wozy osadników ciągnących w swych karawanach „na zachód”, do lepszego życia…. Są również oczywiście mieszkańcy rdzenni tych terenów… Indianie. Ci z wielkich równin – Siuksowie Ogellalajowie, słynni z pogranicza z Meksykiem Apacze i ich odwieczni rywale Komancze…
Całość artykułu znajdziecie - tu link
Strona 3 z 21 < 1 2 3 4 5 6 > >>