Pracownia Mikromodelarstwa i Historii Wojskowej
Nawigacja
Strona Główna
O nas
Forum
Artykuły
Linki
Galerie
Download

Szukaj
Kontakt
Obrazek dnia

Bitwa Napoleońska - październik 2011
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
40 lat PMiHW
Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 117
Najnowszy Użytkownik: VictorA
Facebook
Reko
Martola
Strategie
Bitwa inauguracyjna we wrześniu 2016 r., jej ocena i plany na najbliższą przyszłość
Po wyjątkowej jak na stosunki i tradycję KH PMiHW przerwie wakacyjnej środowisko było „wygłodniałe” bitwy. Szybko też zdecydowano, że bitwa musi –po raz kolejny, bo okres jest „na fali”- być z krucjat. Ale, jak to ja, postawiłem wyrażając zgodę kilka warunków. Podciągamy poziom dowodzenia, a wobec tego wymagania, cel i osiągnięty rezultat musi być dodatkowo i to poznawczo zdefiniowany. Zaakceptowano. Scenariusz został przygotowany i przedstawiony już z uwzględnieniem powyższego. Tak więc po obu stronach miału wystąpić kontyngenty prowadzone przez sojuszników realizujących postawione im z zewnątrz rozkazy wskazujące siły, zadania, czas realizacji, warunki logistyczne i ekonomiczne. Ale, tenże scenariusz z góry zakładał pozostawanie wzajemne sojuszników w równorzędnej roli. A to oznaczało brak możliwości narzucania własnych potrzeb, dużą samodzielność dowódców i pewne hm, utrudnienie.

Całość artykułu znajdziecie - tu link
ARDENY 16. 12.1944 i … sierpień 2016, wakacyjny?? Też!
W Ardenach kiedyś już byłem. Wówczas to był masyw Eifel, dziś leżący w granicach Niemiec. Ale, podczas tegorocznego wojażu, tradycyjnie rozpoczynającego się w Kolonii było „bardziej szczegółowo”. Po Szwajcarii i Włoszech pojechałem do Belgii, w Ardeny właśnie. Dokładnie tam, gdzie w grudniu 1944 roku 5 Armia Pancerna gen. Hasso von Manteufel i 6 Armia Pancerna SS Seppa Dietricha rozpoczęły ostatnią /jak miało się okazać/ wielką ofensywę na zachodnim froncie. „Stary majster” marszałek Gerd von Rundstedt w ramach planu „Wacht am Rein” (straż nad Renem) rozpoczął operację „Herbstnebel”-jesienna mgła. I dlatego „16 grudnia o godzinie 5.30 na pierwszą pozycję całego pasa obrony 8 korpusu 1Armii Amerykańskiej spadł grom – nie tyle z jasnego, ile właśnie z bardzo zachmurzonego i zamglonego – nieba… Grom ten objawił się w postaci absolutnie nieoczekiwanych, zmasowanych ześrodkowań ogniowych wszelkiego kalibru artylerii [w tym 1900 luf artylerii ciężkiej (sic!!)], moździerzy i dział pancernych, oraz nebelwerferów. W ślad za ześrodkowaniami ogniowymi, pod ich osłoną i przy ich wsparciu wyruszyło do ataku z lasów, osiedli, zza wzgórz i ukazało się spoza mgły kilkanaście zgrupowań uderzeniowych. W wielu miejscach razem z piechotą, albo tuż za nią zajazgotały gąsienicami i zagrzmiały lufami dział czołgi i działa pancerne. Rozpoczęła się trwająca okrągły miesiąc bitwa w Ardenach.” /Franciszek Skibiński: ”O sztuce wojennej na północno-zachodnim teatrze działań wojennych”./
Całość artykułu znajdziecie - tu link, galeria zdjęć znajduje się -kliknij tu
Krucjatowa bitwa, zakończenie kampanii
Sześć sobót, ponad cztery tysiące figur. Siły Sułtana, Królestwa, Hrabstw, przybycie nowej krucjaty, twierdza, zamki, obozy, port. Zakony rycerskie i pielgrzymi. Łączność, rozpoznanie, wymiana jeńców, zaopatrzenie, machiny oblężnicze, cywile. Obszerny, rozbudowany świat. Ponad czterdzieści pełnych tur akcji, momentami kilkunastu prowadzących. Akcja tylko w soboty. Tak w skrócie można opisać, co działo się podczas tych zmagań.
Nie da się jednoznacznie określić kto wygrał. Żadnej ze stron nie udało się osiągnąć postawionych celów strategicznych i operacyjnych. Akcja dała znakomite doświadczenie, oraz okazję do dynamicznego podsumowania i omówienia prowadzonych działań.
Całość artykułu znajdziecie - tu link
Czasy Wojny Secesyjnej

Po latach wrócił czas zajęcia się bliżej okresem Dzikiego Zachodu i działań w latach amerykańskiej wojny domowej, powszechnie znanej pod nazwą secesyjnej. Zanim o samej wojnie sądzę, że warto będzie przypomnieć, że mamy w swych zbiorach obszernie rozbudowany świat z tego czasu i miejsca. Jest typowa architektura dla miasteczek zachodu z salonem, hotelem, barem, bankiem, wieżą ciśnień, sklepami itp. W zbiorach figur są oczywiście osadnicy, traperzy, poszukiwacze złota, myśliwi, farmerzy, hodowcy bydła ze swymi nieodłącznymi kowbojami-pasterzami. Są liczne stada bizonów, są ludzie szeryfa, oczywiście „bandyci” napadający, na kogo się da z pociągami włącznie. Są ludzie-detektywi słynnego Pinkertona. Mamy dyliżanse i wielkie „Conestogi”, czyli potężne wozy osadników ciągnących w swych karawanach „na zachód”, do lepszego życia…. Są również oczywiście mieszkańcy rdzenni tych terenów… Indianie. Ci z wielkich równin – Siuksowie Ogellalajowie, słynni z pogranicza z Meksykiem Apacze i ich odwieczni rywale Komancze…
Całość artykułu znajdziecie - tu link
Organizacja Lotnictwa Japońskiego w latach II Wojny Światowej

Tak naprawdę –dla znawców tematu- można przyjąć, że faktycznie w Cesarstwie Japonii istniały dwa lotnictwa. Jednym było Lotnictwo Armii.
W chwili rozpoczęcia wojny podstawową jednostkę taktyczną lotnictwa armii stanowił sentai. Taki odpowiednik Pułku Lotniczego o zróżnicowanej liczbie samolotów. Myśliwski liczył 42049 maszyn, lekkich bombowców 27-42 maszyny, ciężkich bombowców 27-37 maszyn, rozpoznawczy 27 lub 18 maszyn. Pułki rozpoznawcze składały się z dwóch chutai. Chutai –odpowiednik dywizjonu- obejmował 9-12 maszyn, czasem –myśliwski- 16 lub 9-12 bombowych. Ludzi w pułku myśliwskim (trzy dywizjonowym) było 400-425, w lekkich bombowcach ok.460, w ciężkim bombowym ok. 600.
Dwa do czterech sentai tworzyły hikodan /swoistą brygadę lotniczą/. Mieszana brygada lekkich bombowców miała zwykle dwa pułki lekkich bombowców, jeden lub dwa pułki myśliwskie i jeden lub dwa dywizjony rozpoznawcze. Te ostatnie były doskonałe, dysponowały znakomitymi maszynami Mitsubishi Ki.46 „Dinah”.

Całość artykułu znajdziecie - tu link
Krucjatowa kampania, trzecia relacja z dalszego ciągu działań

Walczą. A zadziało się wiele i wygląda, że moje przewidywania -co do rozwoju wydarzeń- nie tylko się sprawdziły, ale w niektórych wypadkach sprawy zaszły jeszcze dalej!
Można stwierdzić, że Akka (Jan) niemal padła, trwa częściowa ewakuacja z użyciem okrętów. Tu wyraźnie „kłania się” dysonans pomiędzy ratowaniem, „czego i kogo się da” z pomyśleniem o wykorzystaniu okrętów dla wykonania manewru częścią zdolnych do walki oddziałów tak, by dokonać swoistego desantu w kłopotliwej sytuacji stawiającego Saracenów. Może warto pomyśleć…
Zgodnie z przewidywaniami klęską zakończyła się operacja licznej Lekkiej Jazdy Arabskiej (Wiktorio) na przedpolach przełęczy. Doszło tam niemal do wytępienia lekkokonnych; zdołała się oderwać i wycofuje się w głąb przełęczy nieliczna grupka jeźdźców. Połączone siły Krucjaty, Królestwa Jerozolimy (Mariusz), Baronów (Mikołaj i Alek) i Joannitów (Kuba) po zadaniu dużych strat Arabom zepchnęły ich w głąb przełęczy i z wolna za nimi podążają.

Całość artykułu znajdziecie - tu link
Strona 3 z 20 < 1 2 3 4 5 6 > >>