Pracownia Mikromodelarstwa i Historii Wojskowej
Nawigacja
Strona Główna
O nas
Forum
Artykuły
Linki
Galerie
Download

Szukaj
Kontakt
Obrazek dnia

Przenosin z Rakolandu na Redutowej do ZWPEK-u na Brożka
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 118
Najnowszy Użytkownik: ofeviwyc
40 lat PMiHW
35 lat PMiHW
Facebook
Facebook
Reko
Martola
Strategie
Dziękujemy
Witamy

Pracownia Mikromodelarstwa i Historii Wojskowej

110 metrów kwadratowych powierzchni, dziesiątki metrów kwadratowych makiet, tysiące pojazdów i machin wojennych, dziesiątki tysięcy figurek dostępnych dla uczestników PMiHW czynią z nas jedną z największych tego typu placówek w Polsce. Czytaj więcej

Ostatnie aktywne Tematy
Wątek Odpowiedzi Ostatni Post
Pierwsza bitwa na wrzesień ... 9 S Rakowiecki 26-08-2016 12:35
Płoty do secesyjnej i kolon... 1 S Rakowiecki 20-07-2016 07:12
Ostatnia bitwa 3 S Rakowiecki 04-07-2016 09:58
Makiety 2015, nowe, wiosna 11 markiewicz02 21-06-2016 23:44
Wiadomości wstępne dla nowy... 14 S Rakowiecki 19-06-2016 11:37
Multimedia
Multimedia
ARDENY 16. 12.1944 i … sierpień 2016, wakacyjny?? Też!
W Ardenach kiedyś już byłem. Wówczas to był masyw Eifel, dziś leżący w granicach Niemiec. Ale, podczas tegorocznego wojażu, tradycyjnie rozpoczynającego się w Kolonii było „bardziej szczegółowo”. Po Szwajcarii i Włoszech pojechałem do Belgii, w Ardeny właśnie. Dokładnie tam, gdzie w grudniu 1944 roku 5 Armia Pancerna gen. Hasso von Manteufel i 6 Armia Pancerna SS Seppa Dietricha rozpoczęły ostatnią /jak miało się okazać/ wielką ofensywę na zachodnim froncie. „Stary majster” marszałek Gerd von Rundstedt w ramach planu „Wacht am Rein” (straż nad Renem) rozpoczął operację „Herbstnebel”-jesienna mgła. I dlatego „16 grudnia o godzinie 5.30 na pierwszą pozycję całego pasa obrony 8 korpusu 1Armii Amerykańskiej spadł grom – nie tyle z jasnego, ile właśnie z bardzo zachmurzonego i zamglonego – nieba… Grom ten objawił się w postaci absolutnie nieoczekiwanych, zmasowanych ześrodkowań ogniowych wszelkiego kalibru artylerii [w tym 1900 luf artylerii ciężkiej (sic!!)], moździerzy i dział pancernych, oraz nebelwerferów. W ślad za ześrodkowaniami ogniowymi, pod ich osłoną i przy ich wsparciu wyruszyło do ataku z lasów, osiedli, zza wzgórz i ukazało się spoza mgły kilkanaście zgrupowań uderzeniowych. W wielu miejscach razem z piechotą, albo tuż za nią zajazgotały gąsienicami i zagrzmiały lufami dział czołgi i działa pancerne. Rozpoczęła się trwająca okrągły miesiąc bitwa w Ardenach.” /Franciszek Skibiński: ”O sztuce wojennej na północno-zachodnim teatrze działań wojennych”./
Całość artykułu znajdziecie - tu link, galeria zdjęć znajduje się -kliknij tu
Krucjatowa bitwa, zakończenie kampanii
Sześć sobót, ponad cztery tysiące figur. Siły Sułtana, Królestwa, Hrabstw, przybycie nowej krucjaty, twierdza, zamki, obozy, port. Zakony rycerskie i pielgrzymi. Łączność, rozpoznanie, wymiana jeńców, zaopatrzenie, machiny oblężnicze, cywile. Obszerny, rozbudowany świat. Ponad czterdzieści pełnych tur akcji, momentami kilkunastu prowadzących. Akcja tylko w soboty. Tak w skrócie można opisać, co działo się podczas tych zmagań.
Nie da się jednoznacznie określić kto wygrał. Żadnej ze stron nie udało się osiągnąć postawionych celów strategicznych i operacyjnych. Akcja dała znakomite doświadczenie, oraz okazję do dynamicznego podsumowania i omówienia prowadzonych działań.
Całość artykułu znajdziecie - tu link
Czasy Wojny Secesyjnej

Po latach wrócił czas zajęcia się bliżej okresem Dzikiego Zachodu i działań w latach amerykańskiej wojny domowej, powszechnie znanej pod nazwą secesyjnej. Zanim o samej wojnie sądzę, że warto będzie przypomnieć, że mamy w swych zbiorach obszernie rozbudowany świat z tego czasu i miejsca. Jest typowa architektura dla miasteczek zachodu z salonem, hotelem, barem, bankiem, wieżą ciśnień, sklepami itp. W zbiorach figur są oczywiście osadnicy, traperzy, poszukiwacze złota, myśliwi, farmerzy, hodowcy bydła ze swymi nieodłącznymi kowbojami-pasterzami. Są liczne stada bizonów, są ludzie szeryfa, oczywiście „bandyci” napadający, na kogo się da z pociągami włącznie. Są ludzie-detektywi słynnego Pinkertona. Mamy dyliżanse i wielkie „Conestogi”, czyli potężne wozy osadników ciągnących w swych karawanach „na zachód”, do lepszego życia…. Są również oczywiście mieszkańcy rdzenni tych terenów… Indianie. Ci z wielkich równin – Siuksowie Ogellalajowie, słynni z pogranicza z Meksykiem Apacze i ich odwieczni rywale Komancze…
Całość artykułu znajdziecie - tu link
Organizacja Lotnictwa Japońskiego w latach II Wojny Światowej

Tak naprawdę –dla znawców tematu- można przyjąć, że faktycznie w Cesarstwie Japonii istniały dwa lotnictwa. Jednym było Lotnictwo Armii.
W chwili rozpoczęcia wojny podstawową jednostkę taktyczną lotnictwa armii stanowił sentai. Taki odpowiednik Pułku Lotniczego o zróżnicowanej liczbie samolotów. Myśliwski liczył 42049 maszyn, lekkich bombowców 27-42 maszyny, ciężkich bombowców 27-37 maszyn, rozpoznawczy 27 lub 18 maszyn. Pułki rozpoznawcze składały się z dwóch chutai. Chutai –odpowiednik dywizjonu- obejmował 9-12 maszyn, czasem –myśliwski- 16 lub 9-12 bombowych. Ludzi w pułku myśliwskim (trzy dywizjonowym) było 400-425, w lekkich bombowcach ok.460, w ciężkim bombowym ok. 600.
Dwa do czterech sentai tworzyły hikodan /swoistą brygadę lotniczą/. Mieszana brygada lekkich bombowców miała zwykle dwa pułki lekkich bombowców, jeden lub dwa pułki myśliwskie i jeden lub dwa dywizjony rozpoznawcze. Te ostatnie były doskonałe, dysponowały znakomitymi maszynami Mitsubishi Ki.46 „Dinah”.

Całość artykułu znajdziecie - tu link
Krucjatowa kampania, trzecia relacja z dalszego ciągu działań

Walczą. A zadziało się wiele i wygląda, że moje przewidywania -co do rozwoju wydarzeń- nie tylko się sprawdziły, ale w niektórych wypadkach sprawy zaszły jeszcze dalej!
Można stwierdzić, że Akka (Jan) niemal padła, trwa częściowa ewakuacja z użyciem okrętów. Tu wyraźnie „kłania się” dysonans pomiędzy ratowaniem, „czego i kogo się da” z pomyśleniem o wykorzystaniu okrętów dla wykonania manewru częścią zdolnych do walki oddziałów tak, by dokonać swoistego desantu w kłopotliwej sytuacji stawiającego Saracenów. Może warto pomyśleć…
Zgodnie z przewidywaniami klęską zakończyła się operacja licznej Lekkiej Jazdy Arabskiej (Wiktorio) na przedpolach przełęczy. Doszło tam niemal do wytępienia lekkokonnych; zdołała się oderwać i wycofuje się w głąb przełęczy nieliczna grupka jeźdźców. Połączone siły Krucjaty, Królestwa Jerozolimy (Mariusz), Baronów (Mikołaj i Alek) i Joannitów (Kuba) po zadaniu dużych strat Arabom zepchnęły ich w głąb przełęczy i z wolna za nimi podążają.

Całość artykułu znajdziecie - tu link
Ciąg dalszy kampanii z okresu Krucjat

Kerboga nadciągnął (prowadzi Wiktorio). Pojawił się z mgły burzy piaskowej… Doczekał się przybycia dwu potężnych oddziałów plemion koczowniczych, od dawna sprzymierzonych z Saracenami…Przybyli Połowcy i Pieczyngowie. Rządni zdobyczy, znęceni informacjami o słynnym i przebogatym skarbie Królestwa Jerozolimy. Sam Kerboga ma własny oddział lekkiej piechoty. Prowadzi jazdę Seldżuków ale i silny hufiec wyborowych łuczników ze znakomitymi refleksyjnymi łukami.
Tymczasem jednak wiele się zmieniło. Lekka Jazda Arabska po wyjściu z przełęczy /o której już poprzednio pisałem, komentując decyzje Wiktoria/ rzeczywiście nie tylko rozwinęła się w linię bojową udając równorzędnego przeciwnika, ale zamiast charakterystycznych dla niej i groźnych wtedy działań nękających przyjęła i podjęła walkę bezpośrednią, co więcej dopuszczając do starć wręcz. Ta taktyka nieuchronnie musiała prowadzić nie tylko do nie zrealizowania postawionego zadania, ale do fatalnych i „crescendo” narastających strat, a w efekcie niemal do wyniszczenia. Co więcej walczyć przyszło samotnemu Wiktoriowi nie tylko z własnymi jednostkami Króla Jerozolimy /Mariusz/, ale i siłami Alka, Mikołaja i Łukasza. W ani jednym przypadku Chrześcijanie nie dopuścili nawet do zbliżenia się jeźdźców Arabskich do pielgrzymów czy wolno posuwającej się kolumny krucjaty. Nie spowolniło to ani na jotę ruchu kolumny głównej. Zagraża natomiast tym, że może się okazać, że przysłowiowa „żywa noga” nie ujdzie spod mieczy Chrześcijan w tej strefie walk!!

Całość artykułu znajdziecie - tu link
Strona 1 z 18 1 2 3 4 > >>